Życie na rollercoasterze

Kontynuacja wywiadu z Markiem Pisarskim o zmianach w branży rozrywki w Polsce i planach na przyszłość.

Rozmawia: Emilia Koper-Sobczak

EKS: Co przyspieszyło rozwój branży rozrywki w Polsce?

MP.: Głównym czynnikiem była edukacja decydentów,obserwacja tego co dzieje się za granicą,zmiany na rynku turystyki w Polsce. Na pewno znacznie przyspieszyły rozwój dotacje unijne i inne,które trafiły do różnych podmiotów.Z tego co pamiętam to tylko na starcie w 2 transzach Energylandia dostała ponad 100 milionów złotych dotacji – choć całkowity koszt inwestycji to na pewno grubo ponad miliard,trudno to wyliczyć z zewnątrz a inwestor nie podaje takich danych.

Prawie w każdej nowej atrakcji w ostatnich latach dotacje stanowiły mniejszy lub większy procent.Pamiętam taką swoją przygodę z projektem parku,który miał kilka przymiarek do dotacji i dopiero za czwartym razem spełnił wymogi co pozwoliło rozpocząć inwestycję.

EKS: “Infrastruktura doświadczeń”? – ładne określenie.

MP.: Bo właśnie o to chodzi! Przestaliśmy mówić “park rozrywki”, zaczęliśmy mówić -w angielskim jest prościej -“destination experience”. Gość nie przychodzi na karuzele. Przychodzi przeżyć przygodę, poczuć emocje, które potem opisze znajomym nie tylko poprzez zdjęcia. Pamiętam czasy, gdy najważniejsza była liczba atrakcji.

A dziś? W parkach tematycznych liczy się immersja czyli głębokie zanurzenie. Jedna dobrze zaprojektowana strefa tematyczna warta jest dziesięciu generycznych roller coasterów.

EKS: A co z tzw. “selfie generation”? Jak to wpłynęło na projektowanie?

M.P.: Rewolucyjnie! Dobre miejsce na zdjęcie to dziś ważniejsze niż symulator za 2 miliony euro. Inwestorzy nauczyli się, że social media to darmowy marketing. Park, który nie ma “instagramowych” lokacji, przegrywa z konkurencją. Ale to też pułapka, nie możesz budować parku TYLKO pod zdjęcia. Musisz łączyć estetykę z funkcjonalnością a co za tym idzie przepustowością.

EKS: Co było Pana największą porażką w tych 28 latach?

M.P.: Trudne pytanie. Może to, że nie wystartowaliśmy z projektem “Polska i świat w minaturze” w Łodzi. Mogliśmy mieć polski Madurodam już w 2005 roku, ale postawiliśmy na partnerstwo publiczne na co było za wcześnie a strona (Urząd Miasta Łodzi reprezentowany przez vice prezydentów i dyrektora ds nieruchomości)była nieufnie nastawiona do zupełnie nowej propozycji.Projekt dla którego byliśmy inspiracją czyli Park Miniatur w Inwałdzie jak przyznał Marek Gawęda jeden z założycieli parku,po otwarciu kilka lat później stał się niezwykle popularną atrakcją.

Żałuję też,że nie udało mi się przejść do fazy realizacji koncepcji “Energopolis” centrum nauki w EC1 w Łodzi ,które było moim pomysłem ale władze miasta powierzyły realizację typowym urzędnikom i stąd ogromne opóźnienie i słaby efekt w zakresie atrakcyjności miejsca.

EKS: A największy sukces?

M.P.: To, że byłem prekursorem wielu rozwiązań w zakresie parków i atrakcji tematycznych oraz wystaw tematycznych i interaktywnych oraz,że przewidziałem trendy w zakresie branży rozrywki a wcześniej w turystyce.I to mogę siedzieć tu dzisiaj i rozmawiać o dojrzałej branży, która szybko się zmieniła i konkuruje z Europą. Że jestem jedynym polskim jurorem w największych światowych konkursach branżowych. Że młodzi ludzie piszą do mnie z pytaniami o karierę w rozrywce. To oznacza, że przestaliśmy być egzotyczną ciekawostką, a staliśmy się częścią europejskiego rynku.

EKS: Jakie wyzwania widzi Pan na najbliższe lata?

MP.: Przede wszystkim – konsolidacja. Rynek nie udźwignie 20 parków średniej wielkości. Będą przejęcia, fuzje, być może bankructwa. Podobnie w branży aquaparków sporo się zmienia.Dochodzi do rozbudowy projektów tworzonych kilkanaście lat temu jak np w Uniejowie-tu aktualnie prowadzona jest inwestycja według mojej koncepcji.Zakupieniem innego aquaparku zainteresowany jest wielki kapitał inwestycyjny

Po drugie, walka o kadry. Młodzi Polacy wyjeżdżają do dużych atrakcji jak Disneyland koło Paryża, Port Aventura w Hiszpanii,Gardaland we Włoszech. Musimy tworzyć i promować atrakcyjne miejsca pracy w Polsce.

Po trzecie, zmiany klimatyczne. Parki muszą adaptować się do ekstremalnych temperatur, susz, ulew. To już nie science fiction – to rzeczywistość.

EKS: Gdyby mógł Pan cofnąć czas do 1998 roku, co by Pan zrobił inaczej?

M.P.: Nie odpuściłbym projektu “Polska i świat w miniaturze” zmieniając lokalizację i partnera. Kontynuowałbym też pisanie “Magazynu Atrakcje” . Edukacja rynku to podstawa – jeśli inwestorzy, samorządy i media nie rozumieją branży, podejmują złe decyzje. Drugi aspekt – więcej współpracy międzynarodowej. Dzisiaj mamy partnerów w UK, Szwecji,Austrii,Włoszech i wielu innych krajach. Gdybym zbudował te relacje stricte handlowe a nie tylko towarzyskie 10 lat wcześniej, polski rynek rozwinąłby się szybciej.

EKS: “Magazyn Atrakcje” – to Pana osobiste dzieło?

M.P.: Tak,jako pomysł, prekursorskie pismo o nowoczesnym przemyśle rozrywki w Polsce. Pisaliśmy jako zespół (Anna Łukasik,Dorota Góra,Bożena Bednarek,Karolina Krakowiak i nasi współpracownicy) o trendach, technologiach, case studies z całego świata. To była edukacja rynku w czasie rzeczywistym. Niektórzy mówili “po co to komu”, a ja wiedziałem, że budujemy fundamenty pod przyszłą branżę.Przeszło 20 lat wcześniej byłem prekursorem polskich wydawnictw turystycznych jak “Informator Turystyczny Świata “i innych ,które wypełniały lukę na rynku.

EKS: Co by Pan poradził inwestorom, którzy chcą wejść w branżę rozrywki?

MP.: Przede wszystkim – cierpliwość. To branża długich cykli. Projekt od pomysłu do otwarcia to minimum 3-5 lat, często 7-10 lat. Trzeba umieć czekać, obserwować, uczyć się. Po drugie – interdyscyplinarność. Musisz rozumieć architekturę, psychologię tłumu, finanse, marketing, technologię. Rozrywka to symfonia wielu dziedzin. Po trzecie – pasja bez naiwności. Kochaj to, co robisz, ale nie dawaj się oszukać – to biznes, nie hobby.

EKS: Czy polscy absolwenci mają szansę na karierę w branży?

MP.: Ogromną! Ale niestety wielu wyjeżdża za granicę. Energylandia, Legendia, Mandoria, nowe projekty – one wszystkie potrzebują wykształconych kadr. Potrzebujemy polskich szkół wyższych oferujących studia “entertainment management”. To się dopiero zaczyna rozwijać.

EKS: Ostatnie pytanie – czy 28 lat to dużo czy mało?

M.P.: To ponad pół życia zawodowego! Ale czuję, że jestem w najlepszym punkcie – doświadczenie, kontakty, perspektywa. Widziałem całą historię branży od początku. Pamiętam czasy, gdy “park rozrywki” oznaczał zestaw mocno zużytych karuzel.Dziś mamy Energylandię z ponad 100 nowymi atrakcjami. To niewiarygodna podróż. I nie zamierzam się zatrzymywać – następne wyzwania dopiero przed nami!
Branża wchodzi w najbardziej ekscytującą fazę – kreowania polskiej tożsamości rozrywki. Chcę być częścią tego procesu. Zobaczyć, jak polska kreatywność pokona zachodnie szablony. Jak młode pokolenie zaprojektuje parki, o których my mogliśmy tylko marzyć. To dopiero będzie show!

EKS: Dziękujemy za rozmowę i życzymy kolejnych sukcesów!

MP.: Dziękuję! I zapraszam wszystkich do obserwowania informacji o naszych planach wydawniczych -mam nadzieję,że już w tym roku pojawi się moja książka o branży rozrywki ale i seria opowiadań z cyklu “Ukryte Światy”.



Rozmowę prowadziła Emilia Koper-Sobczak z Magazynu Atrakcje
Data: 01.03.2026


Marek Pisarski – właściciel PAIT Consulting, Marek Pisarski – Imagineering, Marek Pisarski, jedyny polski juror w Park World Excellence Awards, członek jury European Star Awards, autor ponad 70 koncepcji, projektów parków, atrakcji tematycznych, centrów nauki, twórca i organizator kilkudziesięciu wystaw tematycznych i interaktywnych – www.marekpisarski.pl

Udostępnij na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Blip
  • Drukuj
  • email