Coś świta w muzeach – wywiad z Markiem Pisarskim, dyrektorem Centrum Nauki Experymentarium w Łodzi

Przedstawiamy wywiad z Markiem Pisarskim, dyrektorem Centrum Nauki Experymentarium w Łodzi pt. „Coś świta w muzeach”. Wywiad ukazał się w Dzienniku Łódzkim, wydanie z dnia 19–20 maja 2012. Rozmowę przeprowadziła Joanna Leszczyńska.

Od kilku lat w Polsce organizowana jest Noc Muzeów. Czy to skuteczny sposób propagowania muzealnictwa?

Jak najbardziej. Muzealnictwo w Polsce kojarzy się najczęściej z czymś nudnym, trudnym do zaakceptowania w realiach nowoczesnego świata. Większość placówek muzealnych w Polsce należy do sektora publicznego i od wielu lat się za bardzo nie zmienia. Noc Muzeów jest pierwszą dużą furtką, żeby pokazać te muzea jako bardziej atrakcyjne, inne niż są postrzegane na co dzień.

Czy to się przełożyło na większą frekwencję w muzeach?

Sięgnę do historii. Noc Muzeów narodziła się w Berlinie w1997 roku. Z uwagi na niewiarygodne powodzenie tej akcji inne miasta europejskie włączyły się do niej. Teraz Noc Muzeów organizowana jest w ponad 120 dużych miastach w Europie. W Polsce pojawiła się w 2003 roku w Poznaniu i bardzo szybko stała się akcją rozpoznawalną w całym kraju. Noc Muzeów organizuje dziś kilkadziesiąt miast w Polsce. Ta akcja przekłada się na zwiększoną frekwencję w danej placówce muzealnej, ale wtedy, jeżeli jest ciekawie zorganizowana. Rozmawiałem nie-dawno z zastępcą dyrektora Muzeum Techniki w Warszawie, który twierdzi, że te same osoby, które długo w nocy zwiedzały wystawę, pojawiły się w muzeum kolejnego dnia. Cenne jest to, że udział w tej imprezie stał się w tej chwili trendy. Zaczęła się rywalizacja między odwiedzającymi, kto więcej placówek odwiedzi w ciągu jednego wieczoru, a jednocześnie rywalizacja pomiędzy samymi placów-kami muzealnymi. Fenomen Nocy Muzeum spowodował, że muzea, w większości placówki sektora pub-licznego, które nie muszą za bardzo walczyć o klienta, jednak chcą się po-kazać. W tym celu przygotowały atrakcyjny program, nieznane wcześniej eksponaty.

Czy ta akcja zmieniła na trwałe sposób prezentowania zbiorów? Wielu z nas narzeka, że polskie muzea są nudne, statyczne, że niczego nie można dotknąć…

Sądzę, że tak. Wbrew pozorom efekt tych zmian w muzealnictwie nastąpił de facto jako wpływ tzw. pierwszej fali Disneya, czyli utworzenia parku tematycznego Disneya w Kalifornii w 1955 roku. Po latach zaowocowało to zmianami w muzealnictwie w USA, a potem w Europie muzea zaczęły zachęcać do bardziej interaktywnego sposobu zwiedzania wystawy, np. po-przez przeprowadzanie samodzielnych eksperymentów. Oczywiście, że nie każda placówka muzealna ma tego typu eksponaty, by było możliwe zorganizowanie eksperymentu. Ale są takie wystawy, które aktywnie wciągają odwiedzającego. Myślę, że to jest m.in. efekt Nocy Muzeów, która udowodniła, że można stałą od wielu lat ekspozycję zmienić w taki sposób, żeby było to zaskakujące dla zwiedzających. Wracam właśnie z Urzędu Miasta, gdzie rozmawialiśmy o interaktywnym Muzeum Sportu, ja sam w 2007 roku przedstawiłem założenia interaktywnego Centrum Nauki na terenie EC, które jest w realizacji. Zauważyłem, że odwiedzający poszukują innych tematów niż te, które są prezentowane w łódzkich muzeach i nie docierają do masowej publiczności. Po sukcesie Muzeum Powstania Warszawskiego i Centrum Nauki „Kopernik” mamy wielki wyścig w całym kraju, jakie miasto zorganizuje najciekawsze muzeum. W muzealnictwie światowym wchodzą nowe te-maty, jak np. wystawy kryminalistyczne czy seks dla dzieci. Wchodzą też nowe rozwiązania z coraz większą ilością elementów interaktywnych. Uważam, że Łódź musi wziąć udział w tym wyścigu.

Udostępnij na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Blip
  • Drukuj
  • email